- Hej, i jak tam? - Zapytał kiedy wkładałam do mojej torby ostatnie rzeczy.
- Dobrze... To kiedy jedziemy? - Zapytałam zakładając na ramie ciężką torbę. Mój brat odrazu wstał i zabrał ją ode mnie.
- Ej poradze sobie! - Zbulwersowałam się. Chłopak sięzaśmiał i pocałował w czoło.
- Dobra musimy iść, bo babcia już czeka z obiadem. - Powiedział, poczym ruszył w stronę wyjścia. Ja za nim a ostatnia wyszła Victoria. Szłąm długim korytarzem, ąz w końcu przeszłam przez próg i byłąm na świżym powietrzu. Moją twarz otuliły promienie słońca i chłodny wiaterek. uśmiechnęłam się na myśl, że te tygodnie leżenia w łóżku szpitalnym się skończyły. Szłam powoli gdzy nagle wpadł na mnie jakiś chłopak i rozlał lodowaty napój.
- Ał zimno! - jęknęłam, strzepując kostki lodu z bluzki. Mój brat morderczym wzrokiem spojrzał na kolesia.
- Strasznie przepraszam! Po prostu się zagapiłem i... - Wskazał na moją białą bluzkę z Nirvaną.
- Koleś weź się już nie tłumacz ok? - Powiedział przez zęby mój kochany braciszek. No prawda bluzka była ładna:

No, ale co tam! Przecież, nie zrobił tego umyślnie nie?
- Dobra było mineło! Trudno - Powiedziałam poprawiając niesforny kosmyk ciemnoblond włosów.
- A tak przy okazji jestem Niall. - Powiedział. Dopiero teraz uważnie mu się przyjżałam. Miał farbowane blond włosy z czarnymi odrostami, głębokie niebieskie oczy, zarumienione policzki i uśmiech który ozdabia aparat na zęby. Był dość ładny.
- Czekaj, to ty jesteś ten z One Direction? - Zapytałam. Przypomniałąm sobie pokój mojej kuzynki.
- Tak tylko nie piszcz okej? - Poprosił maślanymi oczkami. Zaśmiałam się na co on nie wiedział jak zareagować.
- Ona miałaby piszczeć na widok niezdarnego pajaca z wylewającym się piciem. - Wydusił z siebie Kendall z nie ustającego śmiechu. W kocu się uspokoiłam i spojrzałam na zdezorientowną twarz Nilla.
- Taa raczej nie jestem fakną która mdleje jak na nią spojrzysz. - Powiedziałąm klepiąc go p ramieniu.
Już miałam iść gdy nagle obok mnie pojawiły się cztery postacie. Byli to członkowie owego zespołu.
- Oooo c my tu mamy. Cześć piękna! - Powiedział chłopk w lokach. Mój brat natychmiast stanął przy nim.
- Łapy przy sobie loczek. - Powiedział. Chłopak tylko zrobił wielkie oczy i schował się za jednym ze chłopaków. Mój bart zaczął coś zawzięcie tłumaczyć wszystkim, lecz ja go nie słuchałam. Rbiło mi się coraz słabiej. Przed oczami miałam plamki.
- Kendall, łap... - Powiedziałam po czym oddałam się ciemnośći który mnie otaczała.
Oczami Kendalla:
- Kendall, łap.... - Usłyszałem i zobaczyłem upadającą Ericke. Szybko ją złapałem. Wiedziałem, że tak szybkie wypisanie, źle się skończy. Spojrzałem na reszte. Stali jak słópy soli. No pięknie im będzie trzeba tłumaczyć wszystko od początku.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz